Rozmowy ze sportowcami

Biegaj tak, żeby sprawiało ci to przyjemność

Rozmowa z Jerzym Pietrzykiem

Wybrał pan sobie niezwykle trudną dyscyplinę lekkoatletyczną, bo bieg na 400 metrów, czyli taki dystans, do którego podchodzą tylko zawodnicy o szczególnie dobrych parametrach. Jak wyglądały początki pana kariery?

Zacząłem uprawiać sport dość wcześnie, bo biegałem już w wieku 14 lat. Ale też w miarę wcześnie skończyłem wyczynowe uprawianie sportu – miałem wtedy 27 lat. Ludzie się zastanawiali, dlaczego tak szybko kończę karierę, a nie zwracano uwagi właśnie na to, jak wcześnie zacząłem. W przypadku juniorów byłem rekordzistą w kraju w każdej kategorii wiekowej. Początkowo biegałem 110 metrów przez płotki, później ten dystans przedłużyłem i zacząłem biegać 400 metrów przez płotki – w tej dyscyplinie też byłem rekordzistą Polski, a w ’73 roku – także rekordzistą Europy juniorów. Niestety przydarzyła mi się kontuzja i dostałem zakaz uprawiania sportu. (więcej…)

O żadnej emeryturze nie marzę!

Rozmowa z Wiesławem Gawlikowskim

Jak to się stało, że kilkunastoletni chłopak z Krakowa postanowił strzelać do rzutków? Mógł pan przecież zacząć grać w piłkę albo w kosza.

Właśnie nie mogłem, choć wcześniej rzeczywiście uprawiałem dwie inne dyscypliny i nawet odnosiłem jakieś sukcesy jako dzieciak. Najpierw zajmowałem się narciarstwem alpejskim w Zakopanem.

Wcześnie nauczył się pan jeździć na nartach?

Tak, w wieku sześciu lat, ale doznałem kontuzji. Straciłem łękotkę, przeszedłem operację. Mając zaledwie 14 lat, musiałem porzucić jazdę na nartach. Poza tym i tak było to kłopotliwe, bo ojciec nie chciał się przeprowadzać do Zakopanego. Otrzymał pracę jako dyrektor w krakowskiej Hucie im. Lenina. Rodzice dostali tam mieszkanie i w efekcie skończyła się moja przygoda z nartami. (więcej…)

Jestem aktywnym oldbojem

Rozmowa z Janem Gmyrkiem

Jak dziś, gdy ma pan 66 lat, wygląda pańska codzienność?

Jeszcze do 1 stycznia byłem aktywny zawodowo. Pracowałem w firmie, która wykonywała wyposażenie do karetek Czerwonego Krzyża w Austrii. Mimo pracy ruch nie był mi obojętny, popołudnia lub wieczory poświęcałem na aktywność fizyczną. (więcej…)

Nadal czuję się dość młodo

Rozmowa z Andrzejem Zabawą

Kiedy zdecydował się pan poświęcić karierze sportowej?

Dość wcześnie i myślę, że to nie była przypadkowa decyzja. Pochodzę z Krynicy Górskiej, w rodzinie w hokeja grało dwóch braci mamy i jeden brat ojca. Tak więc od maleńkiego miałem kontakt z tym sportem. Młodszy brat mamy prowadzał mnie na lodowisko i nauczył jeździć na łyżwach w wieku zaledwie 5 lat. Później grałem w hokeja w grupach młodzieżowych, ale w pewnym momencie mama – bo to ona, a nie ojciec, była osobą decyzyjną w domu – doszła do wniosku, że to nic nie ma żadnej przyszłości i kazała skończyć z hokejem. Zapisała mnie na lekcje gry na akordeonie, żeby oderwać mnie od sportu. Udało jej się troszkę, bo przestałem grać, miałem zresztą zakaz wejścia na lodowisko. To były inne czasy. Miałem uczęszczać na zajęcia z muzyki, a nie na hokej. Zacząłem więc kombinować. Przekonałem mamę, by pozwoliła mi w wolnych chwilach chodzić na jazdę figurową. Zgodziła się i popełniła błąd. (więcej…)

Odpoczywam w biegu

Rozmowa z Edwardem Stawiarzem

Miał pan poczucie, że wraz ze skończeniem 75 lat coś się zmieniło w pańskim życiu?

Nie, zupełnie nie zwracałem na to uwagi, dlatego że cały czas staram się być aktywny. Na emeryturę przeszedłem w ’90 roku, choć mogłem zrobić to już parę lat wcześniej. Prowadziłem jednak grupę i trudno było ją porzucić, powiedzieć ludziom: „Wiecie, idę na emeryturę”. Poza tym byłem potrzebny w WKS Wawel. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że za parę lat zostanę prezesem klubu i będę musiał go ratować.

(więcej…)