Ciekawostki

Ja nie siedzę, ja stepuję!

Zaczęłam tyć, choć prowadzę aktywny tryb życia. Spacery z psem, czasem rower, rolki, nordic walking. Co się dzieje? Czuję każdy dodatkowy kilogram i nie mieszczę się w coraz więcej ubrań. Staję na wadze i przerażenie! Przytyłam 10 kg. Pięć lat temu rzuciłam palenie i trochę przybrałam na wadze, ale nie aż tyle co obecnie. Źle się z tym czuję. Robię badania, diagnoza jest jednoznaczna: stan przedcukrzycowy. Lekarka przepisuje mi tabletki, biorę je przez jakiś czas i kontroluję poziom cukru. Jednak regularne branie tabletek nie jest moją mocną stroną, więc próbuję obniżyć poziom cukru dietą i ruchem. Udaje się i mogę odstawić tabletki. Mam świadomość, że taki stan uda się utrzymać tylko dzięki aktywnemu stylowi życia. (więcej…)

Przemierzam świat z muzyką w tle

Jestem najmłodszą (trzecią) powojenną córką moich rodziców. Wraz z siostrami wychowałyśmy się w rodzinie artystycznej – śpiew, gra na instrumentach, poezja i plastyka stanowiły tradycję rodzinnych spotkań. Mój nieżyjący od 40 lat tata był dla mnie pierwszym przewodnikiem turystyki pieszej i rowerowej, był też nauczycielem historii naszego regionu i terenoznawstwa. (więcej…)

Czuję się młodszy i potrzebny

Los sprawił, że doznałem trzech udarów niedokrwiennych mózgu. Dążąc do złagodzenia utrudnień z powodu niedowładu połowiczego, wziąłem się w garść i przystąpiłem do działania. (więcej…)

Nie wyobrażam sobie życia bez ruchu!

Nie wyobrażam sobie życia bez ruchu! Lubię aktywność i mocno wierzę, że dzięki niej jestem sprawniejsza. Czuję się nawet dosyć atrakcyjna – bez zarozumialstwa – pomimo swoich 69 lat. Ćwiczę w miarę regularnie, parę razy w tygodniu, od zawsze, odkąd pamiętam. Są to proste ćwiczenia na kręgosłup, na wzmocnienie mięśni, także brzucha (może dlatego nie mam tam sadełka), na stawy itp. Jestem przekonana, że dzięki ćwiczeniom mam więcej siły. (więcej…)

Aktywność w moim życiu

W późniejszych latach życia pracowałam w KGHM. Zakład pracy był organizatorem rajdów i różnego rodzaju wyjazdów. Pewnego razu podczas rajdu w Złotym Stoku w zakończeniu brały udział liczne grupy i organizacje. Jedną z atrakcji stanowiło wspinanie się na skałę w oprzyrządowaniu i kasku pod okiem ratowników. Zgłosiło się kilku mężczyzn, jednak oprócz mnie chęci nie wyraziła żadna kobieta. Wspinałam się na wysokość 200 m. Odłamki skały sypały się na kask, trzeba było umiejętnie wyciągać do góry rękę wraz z nogą (obie kończyny były połączone pasem), dla laika było to nie lada utrudnienie. Należało znaleźć kawałek wystającej skały, by móc ją uchwycić ręką, a jednocześnie podniesioną nogą namacać jakiś dołek, który pozwoliłby postawić nogę – i tak krok po kroku. Nie było to łatwe zadanie, w szczególności dla kobiety. Czułam strach i adrenalinę, ale później miałam satysfakcję, że pokonałam cały odcinek. (więcej…)