Przemierzam świat z muzyką w tle

Jestem najmłodszą (trzecią) powojenną córką moich rodziców. Wraz z siostrami wychowałyśmy się w rodzinie artystycznej – śpiew, gra na instrumentach, poezja i plastyka stanowiły tradycję rodzinnych spotkań. Mój nieżyjący od 40 lat tata był dla mnie pierwszym przewodnikiem turystyki pieszej i rowerowej, był też nauczycielem historii naszego regionu i terenoznawstwa.

Tata wrócił po pięcioletniej niewoli niemieckiej. Starsze siostry uczyły się piosenek legionowych i ludowych od babci, mamy i jej sióstr. Mnie uczyły, gdy dorastałam. Nasze małe koncerty w domu i podczas wycieczek znajdowały zawsze szersze grono wykonawców.

Byłam nauczycielką muzyki i sztuki w szkołach podstawowych i gimnazjum dawnego województwa kaliskiego. Obecnie pełnię funkcję przewodnika i pilota wycieczek oraz starościny sekcji turystycznej UTW „Calisia” w Kaliszu. W życiu zawodowym nauczyciela i wychowawcy znajomość bliższych i dalszych okolic ziemi kaliskiej skłoniła mnie do opracowywania tras rajdowych dla członków SKKT-PTTK oraz drużyn harcerskich czy gromad zuchowych. Praca zawodowa z dziećmi, choć niełatwa, dawała mi dużo satysfakcji.

Moja pierwsza praca to etat w Społecznym Ognisku Muzycznym Kaliskiego Towarzystwa Muzycznego. Uczyłam gry na akordeonie, założyłam kwintet akordeonowy i kółko taneczne. Razem z rodzicami organizowałam rajdy dla dzieci. W Zbiorczej Szkole Gminnej w Stawiszynie (najmniejsze miasto z czasów Kazimierza Wielkiego) założyłam wokalno-taneczną drużynę Słowianki, z którą opracowywałam poloneza, krakowiaka, tańce śląskie i mołdawskie. Organizowałam obozy harcerskie, biwaki, tematyczne rajdy piesze czy biegi na orientację.

W 1980 r. po 19 latach powróciłam do swojej Szkoły Podstawowej nr 16 jako nauczycielka wychowania muzycznego. Na spotkaniu ostatniej klasy wychowawczej zaproponowałam rodzicom, by nie przynosili mi kwiatów ani upominków. Zamiast tego niech założą fundusz wycieczkowy. Jako wychowawczyni i działacz turystyczny jestem od tego, by pokazywać dzieciom piękno naszej ojczyzny. W ciągu 5 lat dzieci moich trzech klas wychowawczych zwiedziły Mazury, Góry Świętokrzyskie, Nowy Targ, Zakopane, Pieniny, Wzgórza Ostrzeszowskie, Jurę Krakowsko-Częstochowską, Kras Morawski (Czechy), Łańcut, Dubiecko, Krasiczyn, Solinę i Przemyśl oraz przebywały na zielonej szkole na stanicy harcerskiej w Runelczycach k. Przemyśla.

Podczas czteroletniej pracy w gimnazjum (1999–2003) przedmiot sztuka połączyłam z regionalistyką i metodyką turystyczno-krajoznawczą. Gimnazjaliści nadali mi miano przewodnika małych ojczyzn. To najmilszy prezent!

W 2003 r. przeszłam na emeryturę i rozpoczęłam współpracę ze szkołami – prowadziłam zajęcia krajoznawstwa polegające na spacerach tematycznych po Kaliszu. Działam też w PTTK. Jednocześnie zapisałam się na uniwersytet trzeciego wieku. Spotkałam się z członkami sekcji turystycznej, którzy z wiadomych względów nie mogli brać udziału w droższych wyjazdach. Poprosiłam zarząd uniwersytetu o zgodę na prowadzenie tzw. małej turystyki, czyli jednodniowych rajdów i wycieczek po okolicy. Zgodę otrzymałam, dzięki czemu wspólnie zwiedziliśmy już wiele miast i odbyliśmy liczne rajdy.

Obecnie jestem starościną liczącej 170 osób sekcji turystycznej. Obserwując moich turystów i turystki, stwierdzam, że każda forma ruchu jest ważna w pokonywaniu negatywów codzienności, tego, co nas boli. Doświadczenie pracy zawodowej z dziećmi przeniosłam na działalność w UTW. Nowi członkowie ciągle chcą ze mną wędrować i słuchać moich gawęd. Po każdym spotkaniu uczestnicy otrzymują karteczkę z opisem przebytej trasy i ciekawostkami. Często dzwonią i proszą o następne interesujące trasy – a to cieszy!

Elżbieta Siarkiewicz, Kalisz