Nie wyobrażam sobie życia bez ruchu!

Nie wyobrażam sobie życia bez ruchu! Lubię aktywność i mocno wierzę, że dzięki niej jestem sprawniejsza. Czuję się nawet dosyć atrakcyjna – bez zarozumialstwa – pomimo swoich 69 lat. Ćwiczę w miarę regularnie, parę razy w tygodniu, od zawsze, odkąd pamiętam. Są to proste ćwiczenia na kręgosłup, na wzmocnienie mięśni, także brzucha (może dlatego nie mam tam sadełka), na stawy itp. Jestem przekonana, że dzięki ćwiczeniom mam więcej siły.

Ponadto raz lub dwa razy w tygodniu tańczę. Od ponad 20 lat jestem aktywnym członkiem Zespołu Pieśni i Tańca „Porębiok” w gminie Oława. Mamy w repertuarze kilka bloków tanecznych, m.in. tańce dolnośląskie, górnośląskie, rzeszowskie (bardzo skoczne, wesołe i żywe) oraz beskidzkie (jakże inne od pozostałych). Jestem wielką miłośniczką nie tylko tańców ludowych, ale także polskiego folkloru, który uważam za niezwykły i przepiękny. Ludowe tańce i pieśni są dla mnie oryginalne i fascynujące. Mogłabym o tym pisać bez końca.

Definitywnie stwierdzam, że kocham taniec, uwielbiam tańczyć, toteż tańczę z radością. Dlatego osiem lat byłam także w grupie tanecznej przy Oławskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. To są zupełnie inne tańce niż ludowe: klasyczne tango, walc angielski, wiedeński, blues, cza-cza, salsa, polka itd. Z powodu kontuzji stawu skokowego musiałam niestety ograniczyć swoją aktywność taneczną z trzech razy w tygodniu do jednego (kontynuuję tylko tańce ludowe).

Moja aktywność to także spacery i marsze z kijkami (w przerwach urlopowych od tańców). Tak jak wcześniej stwierdziłam, nie wyobrażam sobie życia bez ruchu. Również w dzieciństwie tańczyłam oraz jeździłam na nartach, bo pochodzę z terenów podgórskich – jestem wałbrzyszanką. Myślę, że moja aktywność nie jest bez znaczenia dla moich najbliższych. Syn, z którym przed laty wyjeżdżaliśmy do Karpacza na narty, kontynuuje tę formę aktywności wraz z całą swoją rodziną: żoną i dziećmi. Jak twierdzi, musi chociaż parę razy w sezonie zimowym wyjechać w góry na narty, aby doładować akumulatory. Dwaj jego synowie także są bardzo aktywni, kochają sport. Starszy gra w kosza, a młodszy w piłkę nożną. Z kolei dwie wnuczki być może odziedziczyły coś w genach po babci, bo starsza tańczyła, a młodsza tańczy i ćwiczy akrobatykę. Wychodzi na to, że już trzecie pokolenie przejawia aktywność sportową i taneczną. Bardzo mnie to cieszy. Sądzę, że sport i taniec wyrabiają wiele pozytywnych cech osobowościowych. Kształtują wytrwałość, systematyczność, odpowiedzialność i szlachetną rywalizację. Poprawiają także samopoczucie, wygląd, sylwetkę oraz dodają pewności siebie, zwłaszcza młodym ludziom.

Wykonuję też ćwiczenia z kinezjologii, które polubiłam i które staram się w miarę możliwości regularnie uprawiać. W ubiegłym roku zapisałam się na zajęcia z gimnastyki mózgu na OUTW – z ciekawości. Od pierwszych zajęć jestem wielką fanką tego rodzaju ćwiczeń mózgu i całego ciała. Mam broszurkę, z której korzystam, bo ćwiczeń jest całe mnóstwo, trudno wszystkie zapamiętać. Jestem bardzo zadowolona, że zainteresowałam się także tą formą ruchu, która ma właściwości zdrowotne, relaksujące i usprawniające funkcjonowanie różnych narządów oraz uaktywnia obie półkule mózgowe.

Na końcu przedstawię swój codzienny rytuał, który wygląda mniej więcej tak: rano uprawiam ćwiczenia z kinezjologii, a po południu zwykle ćwiczenia gimnastyczne, które poprawiają moje samopoczucie fizyczne i psychiczne. Wieczorami zaś często rozwiązuję krzyżówki (to też gimnastyka mózgu i ćwiczenie pamięci).

Moje życie na emeryturze, choć bardzo aktywne fizycznie, to nie tylko ciągły ruch. Mam też swoje chwile wyciszenia i relaksu przy malowaniu obrazów. Jest to zupełnie inna forma aktywności, inna bajka, jak mówią niektórzy. Przy malowaniu zapomina się o otaczającym świecie, o troskach, o problemach.

Wcześniej podejmowałam aktywność także z wnuczętami, ale one są coraz starsze i już nie potrzebują mojej opieki, dozoru ani udziału w zabawach. Przyszedł czas, aby zainwestować w siebie, w swój rozwój, pasje, zainteresowania, zamiłowania, którymi są taniec – ta najbardziej ulubiona forma aktywności – oraz gimnastyka. Zresztą każdy ruch jest dobry, tylko trzeba znaleźć ten odpowiedni dla siebie. Ja znalazłam, dlatego czuję się usatysfakcjonowana i szczęśliwa, czego życzę każdemu, nie tylko na emeryturze. Moja aktywność pewnie nie jest jakaś wyjątkowa, ale bardzo urozmaicona, twórcza, wspaniała, bo robię to, co naprawdę lubię.

Krystyna Lech, Oława