Chcę – mogę – muszę!

Rozmowa z Grażyną Rabsztyn

Czy wciąż lubi pani pojawiać się na bieżni?

Oczywiście. Kiedy staję na tartanie, to czuję, że krew zaczyna szybciej krążyć! Spędziłam na stadionie bardzo dużo czasu i lubię tę atmosferę. Niestety mam pewne ograniczenia, jeśli chodzi o aktywność fizyczną. Ponad 10 lat temu przeszłam operację kolana i odtąd nie mogę być tak aktywna, jak bym chciała – jako były sportowiec wyczynowiec.

Ciągle czuje pani w sobie tego ducha z olimpijskiej dewizy: „Szybciej, wyżej, mocniej”?

Tak. Myślę, że moje sportowe życie dobrze podsumowują także inne trzy słowa: „Chcę – mogę – muszę”.

W młodości bardzo chciałam uprawiać lekką atletykę. Gdy moja ukochana nauczycielka wf-u zmieniła szkołę, to poszłam za nią – jako uczennica piątej klasy. Jestem bardzo wdzięczna mamie, która wzięła mnie wtedy za rękę, zaprowadziła do nowo wybudowanej podstawówki, szkoły nr 66 we Wrocławiu, znalazła panią Bożenę Czerską i powiedziała: „Grażyna chce być w szkole, w której pani uczy”. To był cudowny czas: dwa razy w tygodniu zajęcia w szkolnym klubie sportowym, mnóstwo zabawy, śmiechu, ale też rywalizacji w czwórboju lekkoatletycznym. (więcej…)

Wolę aktywnie niż biernie

Rozmowa z Marianem Tałajem

Wybór judo był dla pana naturalny?

W szkole podstawowej byłem dość sprawnym, choć niepokornym człowiekiem. Nie bardzo chciałem ćwiczyć na lekcjach wf-u, bo zajęcia były dostosowane do poziomu platfusów, a nie osób, które rzeczywiście chciały się wyżyć. Trener jednak wystawiał mnie do piłki ręcznej czy bardzo modnych wtedy wielobojów gimnastycznych. Choć nigdy nie uprawiałem gimnastyki, byłem bardzo sprawny. Pewnie dlatego, że dużo po drzewach chodziłem (śmiech) – bo takie zabawy wówczas mieliśmy. Mimo że byłem reprezentantem szkoły w kilku dyscyplinach, na koniec roku miałem zawsze tróję, a platfusy – piątki. Bo mnie ćwiczyć się nie chciało i profesor o tym wiedział.

Do mojej ukochanej dyscypliny trafiłem, bo najpierw ćwiczyć zaczął mój najstarszy brat Czesław. Był dla mnie wzorem do naśladowania, na mistrzostwach Europy zdobył dla Polski dwa brązowe medale. Jeden z najlepszych taktyków. Po Czesławie dołączył mój starszy brat Wincenty, w końcu przyszła kolej na mnie.

Tata zginął, gdy miałem cztery i pół roku. Ojcem i nauczycielem stał się dla mnie trener Kazimierz Kołodziejski. Z kolei judo stało się dla nas, braci, w zasadzie sportem rodzinnym. (więcej…)

Nie wyobrażam sobie życia bez aktywności

Rozmowa z Barbarą Wysoczańską

Czy to prawda, że pani zainteresowanie szermierką pojawiło się nieco przez przypadek?

Tak, to brat mnie wciągnął. W szkole, w której się uczył, robiono nabór do sekcji szermierczej. No i dałam się namówić. Wcześniej zajmowałam się lekkoatletyką i gimnastyką sportową. Gimnastyki nie mogłam już trenować po kontuzji, ale lekkoatletykę po prostu pokochałam. Skakałam w dal i wzwyż, biegałam na 60 i 100 m. Szermierkę trenowałam równolegle. Po dwóch tygodniach treningów pojechałam na zawody i poszło mi świetnie. Do finału A się nie dostałam, ale finał B wygrałam! Pomyślałam sobie, że skoro po tak krótkim czasie mam tak dobre wyniki… (więcej…)

Do aktywności powinni motywować wszyscy

Rozmowa z Teresą Sukniewicz-Kleiber i prof. Michałem Kleiberem

Zamiłowanie do sportu, poza oczywistymi profitami, przyniosło państwu długoterminową korzyść…

TS-K: Poznaliśmy się z mężem w pociągu do Zakopanego – każde z nas jechało na swój obóz sportowy. Pamiętam, że po kolacji wigilijnej tata zawiózł mnie na Dworzec Wschodni. Panowała tam totalna pustka – 24 grudnia wszyscy spędzają przecież czas w domu, z rodziną. Czułam się nieswojo, bo przywykłam, że na dworcu zawsze jest tłok. Tym razem na peronie poza mną było tylko kilka osób. A wśród nich pewien młody mężczyzna, który nieustannie chodził wzdłuż peronu i na mnie spoglądał. Jak się później okazało, to był Michał.

MK: Dla mnie też była to niecodzienna sytuacja: wyjazd na obóz w Wigilię. I również utkwił mi w pamięci ten pusty dworzec. Podróż z Warszawy do Zakopanego trwała wówczas niemal całą noc. Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy się zaprzyjaźnić (śmiech). Do dziś powtarzamy, że gdyby któryś z pozostałych podróżnych zobaczył nas na ślubie – pękłby ze śmiechu.

Tak więc nasze sportowe zaangażowanie pomogło nam się poznać i w każdą okrągłą rocznicę chodzimy razem na Dworzec Wschodni, by powspominać dawne czasy. (więcej…)

Regularny ruch dla stawów

Rozmowa z dr. Janem Paradowskim

Jak zmienia się z wiekiem kondycja naszych stawów?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że staw to nie tylko jego wnętrze, czyli chrząstka i kości – choć wiele osób tak właśnie go definiuje. Staw to także torba stawowa, ścięgna i więzadła. Wraz z wiekiem wszystkie te struktury ulegają degeneracji i pojawiają się zmiany zwyrodnieniowe.

Na niektóre z zachodzących zmian mamy wpływ. Dzięki regularnym ćwiczeniom możemy polepszyć stan ścięgien, więzadeł i mięśni. Nasz wpływ na proces destrukcji chrząstki czy kości jest niestety zdecydowanie mniejszy. (więcej…)

 

 



Pobierz
PDF z książką


Pobierz
PDF z książką


Pobierz
PDF z książką


Pobierz
PDF z książką

Pobierz
PDF z książką